Transformacja Muspel

Transformacja Muspel

Od lokalnego składu do nowoczesnej marki e-commerce


mężczyzna rasy białej ubrany w ciemnoniebieski garnitur z krawatem, uśmiechnięty, biznesmen, pewny siebie, Robert Piekutowski, Growwin

Drewmat Krzykosy zgłosił się do mnie jako lokalny skład opału, który osiągnął sufit w zakresie swojego rozwoju. W ciągu 13 miesięcy przeszedł gruntowną transformację, która uczyniła go liderem branży w regionie

Robert Piekutowski, Growwin

Transformacja Muspel – krok po kroku

1

Nawiązanie współpracy

Nasza współpraca rozpoczyna się w grudniu 2024 roku, to wtedy określamy strategię działania i wyznaczamy główne cele rozwoju

2

Rebranding marki

Podejmujemy decyzję o zmianie nazwy. Drewmat Krzykosy – kojarzący się lokalnie i podkreślający tylko jedną gałąź działalności – zostaje zastąpiony krótkim, nowoczesnym i osadzonym w mitologii MUSPEL

3

Zmiana witryny internetowej

Strona internetowa Drewmat Krzykosy była statyczną tablicą ogłoszeniową pełniącą funkcję informacyjną, a nie sprzedażową. Podstawowy layout i brak funkcji sprzedażowej czynił ze strony najsłabsze ogniwo naszego procesu.

4

Integracja nowoczesnych rozwiązań

Wraz z budową nowej strony internetowej zaimplementowałem nowoczesne rozwiązania płatnicze (szybkie przelewy, BLIK, możliwość zakupu na raty i odroczone płatności); dedykowane narzędzie do naliczania akcyzy na węgiel z poziomu koszyka zakupowego, a także personalizowany, w pełni zautomatyzowany system obliczania kosztów dostawy lokalnej.

5

Social media po nowemu

Firma posiadała solidną bazę obserwujących profil na Facebooku, jednakże częstotliwość publikacji ograniczała się do kilku postów na kwartał. Instagrama nie było wcale. Naprawiłem to, a posty, atrakcyjne rolki i nagrania "z życia Muspel" nabrały regularnego charakteru.

6

Widoczność w sieci

Nowa strona internetowa wymagała wzmożonej pracy, by stać się widoczną dla potencjalnych klientów. Optymalizacja SEO i GEO, rozbudowa firmowego bloga oraz seria wpisów pod pozycjonowanie lokalne sprawiła, że dziś www jest regularnie odwiedzane przez rzeszę klientów, a kluczowe dla branży frazy regularnie klasyfikują stronę w TOP3 – TOP5 wyszukiwań.

7

Skalowanie – kampania Google Ads

Start sezonu grzewczego przyniósł uruchomienie kampanii reklamowych Google Ads, które podwoiły ilość odwiedzin na stronie www MUSPEL. I choć nie przełożyło się to od razu na zakupy, znalazło swoje odzwierciedlenie w styczniu 2026 roku, gdy w końcu przyszła zima, a MUSPEL wyprzedał swoje zapasy do zera, a dalszą sprzedaż musiał prowadzić systemem rezerwacyjnym.

Od czego zaczynaliśmy?

Poniżej widzicie jak wyglądał wizerunek Drewmat – Krzykosy na start naszej współpracy. Prosta forma, funkcja informacyjna, praca na telefon. Do tego długi adres www.drewmat-krzykosy.pl i sporadyczna aktywność na Facebooku wyznaczały szklany sufit w rozwoju marki.

Transformacja Muspel 2

Od lokalnego składu do nowoczesnej marki e-commerce

Transformacja Muspel

Drewmat Krzykosy zgłosił się do mnie jako lokalny skład opału, który osiągnął sufit w zakresie swojego rozwoju. W ciągu 13 miesięcy przeszedł gruntowną transformację, która uczyniła go liderem branży w regionie

Transformacja Muspel – krok po kroku

1

Nawiązanie współpracy

Nasza współpraca rozpoczyna się w grudniu 2024 roku, to wtedy określamy strategię działania i wyznaczamy główne cele rozwoju

2

Rebranding marki

Podejmujemy decyzję o zmianie nazwy. Drewmat Krzykosy – kojarzący się lokalnie i podkreślający tylko jedną gałąź działalności – zostaje zastąpiony krótkim, nowoczesnym i osadzonym w mitologii MUSPEL

3

Zmiana witryny internetowej

Strona internetowa Drewmat Krzykosy była statyczną tablicą ogłoszeniową pełniącą funkcję informacyjną, a nie sprzedażową. Podstawowy layout i brak funkcji sprzedażowej czynił ze strony najsłabsze ogniwo naszego procesu.

4

Integracja nowoczesnych rozwiązań

Wraz z budową nowej strony internetowej zaimplementowałem nowoczesne rozwiązania płatnicze (szybkie przelewy, BLIK, możliwość zakupu na raty i odroczone płatności); dedykowane narzędzie do naliczania akcyzy na węgiel z poziomu koszyka zakupowego, a także personalizowany, w pełni zautomatyzowany system obliczania kosztów dostawy lokalnej.

5

Social media po nowemu

Firma posiadała solidną bazę obserwujących profil na Facebooku, jednakże częstotliwość publikacji ograniczała się do kilku postów na kwartał. Instagrama nie było wcale. Naprawiłem to, a posty, atrakcyjne rolki i nagrania "z życia Muspel" nabrały regularnego charakteru.

6

Widoczność w sieci

Nowa strona internetowa wymagała wzmożonej pracy, by stać się widoczną dla potencjalnych klientów. Optymalizacja SEO i GEO, rozbudowa firmowego bloga oraz seria wpisów pod pozycjonowanie lokalne sprawiła, że dziś www jest regularnie odwiedzane przez rzeszę klientów, a kluczowe dla branży frazy regularnie klasyfikują stronę w TOP3 – TOP5 wyszukiwań.

7

Skalowanie – kampania Google Ads

Start sezonu grzewczego przyniósł uruchomienie kampanii reklamowych Google Ads, które podwoiły ilość odwiedzin na stronie www MUSPEL. I choć nie przełożyło się to od razu na zakupy, znalazło swoje odzwierciedlenie w styczniu 2026 roku, gdy w końcu przyszła zima, a MUSPEL wyprzedał swoje zapasy do zera, a dalszą sprzedaż musiał prowadzić systemem rezerwacyjnym.

Od czego zaczynaliśmy?

Poniżej widzicie jak wyglądał wizerunek Drewmat – Krzykosy na start naszej współpracy. Prosta forma, funkcja informacyjna, praca na telefon. Do tego długi adres www.drewmat-krzykosy.pl i sporadyczna aktywność na Facebooku wyznaczały szklany sufit w rozwoju marki.

Kuchnia Pani Krysi

Kuchnia Pani Krysi

Kuchnia Pani Krysi

Rozwój? Ale po co?

Rozwój? Ale po co?

Styczeń – Masz plan.
W końcu ogarniesz stronę. Zrobisz porządek z ofertą. Wejdziesz w nowe kanały sprzedaży. Może nawet odpalisz coś z AI.

Luty.
Jeszcze pamiętasz, że coś miałeś zrobić… ale wpadło trochę więcej roboty.

Marzec.
Biegasz po magazynie i szukasz taśmy do pakowania, bo ktoś znowu nie zamówił.

I w tym momencie rozwój przegrywa. Nie dlatego, że nie masz pomysłów. Nie dlatego, że Ci się nie chce. Tylko dlatego, że bieżączka zawsze wygrywa.

Brutalna prawda o rozwoju

W większości firm rozwój… nie istnieje. Owszem, są pomysły i ambitne plany. Czasem nawet jest motywacja. Ale nie ma jednego: czasu i odpowiedzialności.

Rozwój jest dodatkiem. A dodatki w biznesie zawsze przegrywają z tym, co „trzeba zrobić na już”.

Do tego dochodzi rynek:

  • trenerzy
  • doradcy
  • kursy
  • webinary

Na każdym kroku ktoś próbuje Ci sprzedać złotą receptę na wszystkie problemy, ale zwykle jest to kolejna „dobra rada”, a Ty dalej biegasz w kółko i nie masz kiedy taczki załadować. W pewnym momencie żygasz już tymi dobrymi pomysłami, bo co Ci po nich skoro nikt tego nie wdraża?

Byłem tam. I przegrałem nie raz.

Przez lata pracowałem jako manager w e-commerce. I powiem Ci jedno: rozwój najczęściej przegrywał z rzeczywistością. Pamiętam moment, kiedy zaczęliśmy mocno skalować sprzedaż laptopów. Na papierze wszystko wyglądało świetnie., a w praktyce? Pompowana marketingiem sprzedaż trzykrotnie przekraczała możliwości przerobowe firmy, a my tylko słyszeliśmy, że pracujemy za wolno!

Trzykrotne przeciążenie. I zaczęła się lawina:

  • dostawy przyjeżdżają, nie ma gdzie ich rozpakować
  • ktoś musi wystawić aukcje
  • ktoś musi sprawdzić sprzęt
  • ktoś musi ogarnąć zwroty
  • ktoś musi odbierać telefony od wkurzonych klientów

Każdy czegoś chce. Każde zadanie jest „najważniejsze”. A rzeczywistość wygląda tak: rzuć wszystko i rób

Nie ma procesu, struktury i czasu. Jest za to chaos.

W którym momencie umiera rozwój?

W tym, w którym przestajesz mieć przestrzeń, żeby myśleć. Miałem moment, w którym powiedziałem wprost:

jeśli będziemy tak pracować, rozwój stanie się fikcją

I dokładnie to się stało.

Próba ratunku (czyli teoria vs rzeczywistość)

Zaczęliśmy wprowadzać procedury, porządkować procesy i układać obowiązki. Jednym słowem – planować. Na początku – pełna zgoda, każdy przytakuje, każdy „widzi sens”.

A potem mijają dwa miesiące… I wracamy do punktu wyjścia. Bo:

  • „to za trudne”
  • „to za dużo roboty”
  • „tak się nie da pracować”

Procedury leżą, wygrywają przyzwyczajenia. Problemem w takiej sytuacji nie okazał się brak wiedzy czy przygotowania. Problemem był brak dyscypliny.

Pracownicy, czyli temat, którego nikt nie chce ruszać

Delegujesz zadania rozwojowe, ale zamiast entuzjazmu słyszysz:

  • „chciałbym, ale nie wiem czy potrafię”
  • „spróbuję” (czytaj: nie zrobię)
  • „czy Ty wiesz ile mieliśmy zamówień?”
  • „szef/manager/kierownik dowalił mi roboty”

Czyli jednym słowem wymówki, ludzie patrzą na Ciebie, a Ty widzisz to tlące się przerażenie i chęć szybkiej ucieczki. I to nie jest tak, że ludzie są źli, beznadziejni, że w ogóle teraz to te pokolenie, które nie nadaje się do niczego. No nie. Po prostu rozwój:

  • wymaga wysiłku
  • wyciąga ze strefy komfortu
  • nie daje natychmiastowej nagrody

Więc przegrywa.

Entuzjazm umiera po cichu

Widziałem to setki razy. Lub gorzej – właśnie nie widziałem na czas, przekonywałem się o tym, gdy było już za późno. W każdym roku, gdy ambitne plany i spotkania utykały gdzieś w marcu, a w kwietniu znów goniliśmy bieżączkę. Zwykle wygląda to podobnie. Na początku ktoś się zajara, słucha uważnie, chce działać. Widzisz szczery entuzjazm. Serio.

A potem:

  • trafia na ścianę
  • widzi, że jest sam
  • słyszy w kuluarach, że „to bez sensu”

Pojawiają się sabotażyści. Defetyści. Ludzie, którzy wolą nic nie robić i skutecznie zniechęcają innych, bo dzięki temu też są czyści. A w najgorszym wypadku zaangażowani zaczynają być stygmatyzowani:

„Pupil szefa”
„Za bardzo się wychyla”
„Po co się tak stara”

Jest takie powiedzenie:

„najgorzej to się ujawnić”

I niestety – ono w wielu firmach wciąż jest prawdziwe, bo…

Jak jesteś dobry… to masz gorzej

To też widziałem. Pracujesz dobrze? Świetnie, dostaniesz więcej roboty. Bo wiesz, Tobie ufam, bo Ty zrobisz lepiej, bo to ważne i przecież nie dam Stefanowi, bo to zawali…

Bez podwyżki. Bez wsparcia innego niż uśmiech prezesa. A Stefan siedzi obok, robi minimum i się śmieje.

Efekt? 2–3 osoby ciągną rozwój. Reszta patrzy.

I w pewnym momencie nawet te 2–3 osoby odpuszczają.

A Ty?

Powiedz szczerze. Kiedy ostatni raz miałeś 4 godziny spokoju, żeby pomyśleć o rozwoju firmy?

Nie o:

  • fakturach
  • klientach
  • zamówieniach

Tylko o tym, gdzie ta firma ma być za pół roku.

Bo rzeczywistość przedsiębiorcy często wygląda tak, że tu gasisz pożar, tam gasisz pożar, tu klient się czepia i trzeba odpowiedzieć, podjąć decyzję, wziąć odpowiedzialność.

I finalnie:

papier toaletowy w firmie jest pilniejszy niż rozwój.

Brzmi śmiesznie? To jest codzienność.

To nie jest Twoja wina

To nie jest tak, że to lenistwo, brak pomysłów czy chęci do rozwoju. To nie problem ambicji, lecz brak czasu, struktury i systemu. To często niemożność dostrzeżenia drobnych sygnałów, które dzieją się z dala od Ciebie, w kuluarach firmy, gdzie dobre chęci dobijane są przez niechęć do wyjścia ze strefy komfortu i siłę przyzwyczajeń. To tam rozwój ginie najczęściej.